Przejdź do głównej zawartości

03.02.2018 Sobota

Chciałem zabrać dwójkę na spacer. Ubierałem syna i prosiłem córkę żeby założyła spodnie. Ta nie przestawała się się bawić mimo tego że mówiła cały czas co będzie robić na spacerze. W końcu spytałem czy idzie z nami czy zostaje. Najwyraźniej widząc że syn idzie z nami nie chciała iść. Powiedziałem więc jej że możemy pójść sami jak syn pójdzie spać. Poszedłem więc na pół godziny z synem na spacer do lasu. Ładna pogoda, śpiew ptaków. Najbardziej zafascynowany był strumykiem. Po przyjściu M zabrała syna na obiad. Bawiliśmy się razem, po obiedzie przyniosła syna do nas. Kiedy położyłem go spać, zaproponowałem córce spacer czym mocno się ucieszyła. Poszliśmy na godzinkę nad stawki mimo że córka chciała zrobić większą trasę musiałem ją trochę ograniczyć. Z widokiem na jezioro dałem jej na ławce pokrojone jabłko, własne ciasteczka, ogrzaną wodę. Wróciliśmy i za jakiś czas zeszła na dół na obiad, syn jeszcze spał. Obudził się i bawiliśmy się do końca. Córka sama zachęcała brata aby próbował na nią wsiąść jak na konika. Pomogłem mu wejść bo nie raz już tak się bawili. Po fakcie poszła powiedzieć teściowi o zabawie a ten niemiło odburknął że mam sam sobie syna na głowę wsadzić, co mi powtórzyła. Jak widać teść nie potrafi się pohamować od nieuprzejmych komentarzy nawet w trakcie zabaw.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.