O 11:38 M napisała maila, że mam być wcześniej żeby zawieźć córkę na angielski. 12:35 odpisałem jej że zwolnię się z pracy wcześniej i przyjadę. Odpowiedziała że przez to że nie odpisałem zawiezie ją teść a w ogóle w związku że nie partycypuje w kosztach tych lekcji zawozić ją będzie ona albo teść a ja nie mam do tego prawa. Przyjechałem więc do nich, byli wszyscy, córka po 20 minutach pojechała z teściem na angielski, więc zajmowałem się synem przez większość spotkania. Na ostatnie minuty wizyty córka wróciła, syn już był wykąpany, nakarmiony, gotowy do snu. Poprosiłem żeby M go uśpiła żebym mógł chociaż na ostatnie minuty pobyć z córką, powiedziała że nie, przyniosła położyła mi syna pod nogi i poszła. Przeprosiłem więc córkę i wytłumaczyłem że chętnie się z nią bym pobawił ale muszę uśpić syna. 18:55 syn zasnął. Ostatnie parę minut ułożyłem z córką puzle. Także widziałem ją dziś łącznie ok pół godziny. Kolejny raz prosiłem M o dodatkowy termin w zamian za wtorki kiedy córki nie ma w domu podczas moich wizyt. Bez odzewu. Zmusza mnie do wybierania jednego z pomiędzy dwójki dzieci z którym będę spędzał moje wizyty ograniczając mi kontakt z drugim.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz