Jechałem standardowo pociągiem po 16,niestety duży korek z dworca, ponad pół godziny stałem w korku. Dzieci na dole, córka przybiegła usciskała mnie w progu, syn bujał się na huśtawce. Wziąłem go na ręce i z córką weszliśmy do góry. Żywiolowa zabawa piłką, M. powiedziala że syn zaraz musi być kapany. Było przed 17. Wykapalem syna a w tym samym czasie córka była z nami i bawiliśmy się w 3jke przy wannie. Dawno tak wspaniale nie spedzilem czasu podczas kąpieli syna. Córka bawiła się z nami wodnymi zabawkami. Potem go ubrałem i bawiliśmy się w pokoju.
M. wyszła i powiedziała że będzie za godzinę. Córka po wyjściu M. chwilę płakała chciała zejść na dół na bajkę. Zachęcam ją żeby się ze mną pozbawia. Jak zeszła i zobaczyła że bajka będzie później to wróciła do góry od razu przytulajac się do mnie. Bawiliśmy się do czasu aż przyszła M. Poszedłem wtedy uśpić syna. Na koniec jak zasnął zszedlem na dół do córki była 18.45 zaproponowałem żeby przyszła jeszcze do mnie, o dziwo się zgodziła i odeszła od telewizora bez sprzeciwu. Weszliśmy jeszcze na ostatnie minuty i entuzjastycznie spędziliśmy ten czas. Po 19 szła się obmyc więc się pożegnałem z nią gdzie schodząc parę stopni trzymała mnie jeszcze za palec. Przy drzwiach spytałem się M. czy mogę zabrać córkę w jakiś inny dzień zamiast ostatniej niedzieli kiedy to mi jej nie dała. Powiedziala że nie bo dziecko jest chore.
M. wyszła i powiedziała że będzie za godzinę. Córka po wyjściu M. chwilę płakała chciała zejść na dół na bajkę. Zachęcam ją żeby się ze mną pozbawia. Jak zeszła i zobaczyła że bajka będzie później to wróciła do góry od razu przytulajac się do mnie. Bawiliśmy się do czasu aż przyszła M. Poszedłem wtedy uśpić syna. Na koniec jak zasnął zszedlem na dół do córki była 18.45 zaproponowałem żeby przyszła jeszcze do mnie, o dziwo się zgodziła i odeszła od telewizora bez sprzeciwu. Weszliśmy jeszcze na ostatnie minuty i entuzjastycznie spędziliśmy ten czas. Po 19 szła się obmyc więc się pożegnałem z nią gdzie schodząc parę stopni trzymała mnie jeszcze za palec. Przy drzwiach spytałem się M. czy mogę zabrać córkę w jakiś inny dzień zamiast ostatniej niedzieli kiedy to mi jej nie dała. Powiedziala że nie bo dziecko jest chore.
Komentarze
Prześlij komentarz