Przejdź do głównej zawartości

07.11.2017 Czwartek

Jechałem standardowo pociągiem po 16,niestety duży korek z dworca, ponad pół godziny stałem w korku. Dzieci na dole, córka przybiegła usciskała mnie w progu, syn bujał się na huśtawce. Wziąłem go na ręce i z córką weszliśmy do góry. Żywiolowa zabawa piłką, M. powiedziala że syn zaraz musi być kapany. Było przed 17. Wykapalem syna a w tym samym czasie córka była z nami i bawiliśmy się w 3jke przy wannie. Dawno tak wspaniale nie spedzilem czasu podczas kąpieli syna. Córka bawiła się z nami wodnymi zabawkami. Potem go ubrałem i bawiliśmy się w pokoju.
M. wyszła i powiedziała że będzie za godzinę. Córka po wyjściu M. chwilę płakała chciała zejść na dół na bajkę. Zachęcam ją żeby się ze mną pozbawia. Jak zeszła i zobaczyła że bajka będzie później to wróciła do góry od razu przytulajac się do mnie. Bawiliśmy się do czasu aż przyszła M. Poszedłem wtedy uśpić syna. Na koniec jak zasnął zszedlem na dół do córki była 18.45 zaproponowałem żeby przyszła jeszcze do mnie, o dziwo się zgodziła i odeszła od telewizora bez sprzeciwu. Weszliśmy jeszcze na ostatnie minuty i entuzjastycznie spędziliśmy ten czas. Po 19 szła się obmyc więc się pożegnałem z nią gdzie schodząc parę stopni trzymała mnie jeszcze za palec. Przy drzwiach spytałem się M. czy mogę zabrać córkę w jakiś inny dzień zamiast ostatniej niedzieli kiedy to mi jej nie dała. Powiedziala że nie bo dziecko jest chore.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Po co to?

Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

07.06.2018 Czwartek

M. poinformowała że czeka z dziećmi w przychodni w mieście. Zadzwoniłem do niej bo nie wiedziałem co to oznacza. Córka była zapisana na badanie do lekarza, więc zawróciłem z dworca i pojechałem tam prosto. Byłem wcześniej niż u nich ok 16:20. Zabrałem dzieci na pobliski plac zabaw i na spacer. Potem przyjechała teściowa i zabrała syna do domu. Spędziłem z córką czas, poszliśmy też na chwile na zewnątrz. Po 19:40 wyszedłem.