Zabrałem dzieci na spacer. Jak przyjechałem to początkowo syn wybiegł z domu bez spodni i kilka minut musiałem poczekać aż mi je pozwana przyniesie. Ta miała do mnie pretensje że przyjechałem do dzieci zamiast do przedszkola na zebranie. Powiedziała że ona się szykuje na zebranie i że mam sam uszykować dzieci w domu, wszedłem jednak nie było tam nigdzie ich ubrań. W końcu po paru minutach wyniosła mi spodnie i bluzy. Poszliśmy na wspaniały dłuższy spacer, w miejsce gdzie jeszcze nigdy wcześniej nie byli. Córka była uradowana. Jechaliśmy z powrotem autobusem i poszliśmy jeszcze na plac zabaw. Część drogi proponowałem jej że ja poniosę na barana. Zgodziła się. Na placu graliśmy w piłkę, potem na huśtawki. Jednak zdziwiłem się że po placu zabaw jak wracaliśmy zapytałem się jej czy jest zmęczona i czy mam ją ponieść powiedziała "nie" i wolała iść sama. Dzieci piły regularnie.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz