Na wstępie spotkałem M jak podjeżdżała pod dom z synem. Wyjęła wózek i wsadziła syna. Córka w tym czasie wyszła z domu z wózkiem dla lalek i stwierdziła że chce iść w lewo na plac zabaw. Próbowałem wytłumaczyć jej że pójdziemy w prawo trochę do lasu schować się w cieniu bo było mocne słońce, na spacer a w drodze powrotnej odwiedzimy plac zabaw. Patrzyła na M licząc na pozwolenie. Mówiłem jej że na dalszy spacer nie będę miał jak nieść całą drogę jej tego wózka z lalką i jeszcze jej. Uparła się że chce iść z wózkiem. M oczywiście na mnie że nie mam iść do lasu bo taki upał więc tylko na plac zabaw. Za nic tłumaczenie że plac zabaw tonie w słońcu i rozsądniej się trochę przed nim schować. Córka jedynie słuchała M że może iść. Ja się nie godziłem na dyktowanie w jaki sposób mam spędzać z dziećmi czas. M buntowała córkę przeciwko mnie. W końcu stwierdziłem że jak chce z nami iść to idziemy w prawo. Uparcie została przy domu z M. Oddalając się zobaczyłem tylko jak M krzyczy coś w moją stronę. Udałem się z synem na ciekawy spacer po trasie której jeszcze nigdy nie przejechał. Co jakiś czas wyjmowałem go z wózka żeby trochę pochodził, chętnie zaczynał wtedy pchać sam wózek. Zobaczyliśmy stawki, wybieg dla psów, osiedle z placami zabaw, boisko, na koniec odwiedziliśmy plac zabaw i odprowadziłem go na czas.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz