Przejdź do głównej zawartości

21.06.2018 Czwartek

Przyjechałem pod dom i już spodziewałem się że będą problemy z uwagi na zapowiadane opady. Sprawdziłem dokładnie i opady odsunęły się w czasie na kolejny dzień. Jednak na wejściu usłyszałem że dzieci nie pójdą na spacer bo "będzie padać" a córka "boi się burzy". Żadnej burzy nie było, nie padał deszcz. Powiedziałem w takim razie że zabiorę dzieci do sali zabaw w mojej miejscowości na godzinę. Dzieci ucieszyły się i tylko tym sposobem mogłem je z tego domu wyciągnąć. Pojechaliśmy i przez godzinę bawiliśmy. Odwiozłem je a tym czasie nie spadła ani jedna kropla deszczu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.