Przyjechałem pod dom i już spodziewałem się że będą problemy z uwagi na zapowiadane opady. Sprawdziłem dokładnie i opady odsunęły się w czasie na kolejny dzień. Jednak na wejściu usłyszałem że dzieci nie pójdą na spacer bo "będzie padać" a córka "boi się burzy". Żadnej burzy nie było, nie padał deszcz. Powiedziałem w takim razie że zabiorę dzieci do sali zabaw w mojej miejscowości na godzinę. Dzieci ucieszyły się i tylko tym sposobem mogłem je z tego domu wyciągnąć. Pojechaliśmy i przez godzinę bawiliśmy. Odwiozłem je a tym czasie nie spadła ani jedna kropla deszczu.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz