Pojechałem do szpitala bo córka miała być przyjęta na badania. Byłem o czasie, M sie spóźniła. Przy przyjęciu lekarka dziwiła się czy to drugi raz z tym samym jest przyjmowana. Faktycznie nie było żadnych widocznych objawów, jedynie M określiła że powiększone węzły chłonne (skierowanie od lekarza rodzinnego). Poszliśmy na USG brzucha i szyi, nic nie wykryto, lekarka powiedziała że córka może mieć takie węzły na stałe, nie widzi nic niepokojącego. Potem badanie wagi, wzrostu, oględziny skóry i badanie krwi. Po 3h poszedłem do pracy a córka została jeszcze na badaniu krwi. W środę ma zostać wypisana. Chociaż nie została wcale w szpitalu.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz