Przyjechałem jak zwykle pociągiem 16:12 i rowerem z dworca. Po wejściu córka bardzo się ucieszyła na mój widok, Syn widziałem był w kojcu. Zaproponowałem jej spacer bo była piękna pogoda i bardzo ciepło, ponad 20 stopni. Spytałem się czy syn bierze jeszcze antybiotyk to M. odpowiedziała że: "nie, ale bierze inne leki", spytałem czy mogę z nimi iść razem?, "nie". Jak spytałem się córki czy chcę iść na spacer to ucieszyła się bardzo powiedziała że "tak". M. na to że nie ma nigdzie iść bo syna trzeba zaraz kąpać. Nigdy tak wcześnie go nie kąpałem zaraz po przyjściu. Na szczęście córka nalegała żeby iść ze mną na spacer więc poszliśmy. Znaleźliśmy "ostatni kasztan", zabawa z wędrowców z kijem, plac zabaw. Spacer trwał ok 35 minut. Po przyjściu M pretensja że jak mogę ponad godzinę na spacerze być bo syn też istnieje. Pobawiłem się z dwójką, klockami, innymi zabawkami. Dałem synowi mleko i go uśpiłem, potem wykąpałem córkę, zabawa w wannie z wiadrem jak "jaccuzi". Po kąpieli ubieranie kena, zejście na dół i po 19 wyszedłem.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz