W związku z tym że we wtorki notorycznie nie ma dzieci w domu, córka jeździ na zajęcia dodatkowe, poprosiłem o wyznaczenie innego terminu spotkań. Dostałem tylko odpowiedź że jest chora. Domyślając się że pewnie będzie w domu pojechałem pod dom ok 16:45. Wszedłem do góry z synem, córka leżała faktycznie w łóżku. Spytałem się czy syn może iść na spacer. M. nie zgodziła się bo późno a zaraz musi być kąpany. Chciała żebym poczytał jej książkę. M. powiedziała że dzieci nie mogą być razem bo jedno jest chore. Powiedziałem zatem żeby wykąpała syna bo córka chce żebym jej poczytał. M. nalegała żebym zajął się synem, co było równoznaczne że nie mogę wchodzić do pokoju córki, bo syn nie może tam wchodzić. Gdybym od razu poszedł kąpać syna, do córki mógłbym wejść dopiero jak syn pójdzie spać, więc dopiero na sam koniec widzenia. Przeczytałem więc jej parę bajek, pobawiliśmy się figurkami. Syn przyszedł już z dołu do spania, to dałem mu mleko, inhalacje, położyłem spać. Ułożyłem jeszcze z córką puzle i o 19:04 wyjechałem.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz