Przejdź do głównej zawartości

14.10.2017 Sobota

Napisała ze syn śpi żebym nie dzwonił domofonem, 10:15 odpisałem ze będę za 15 min, Przyjechałem syn jeszcze spał, zaproponowałem córce spacer bo piękne słoneczko było, ciepło, >15 stopni, ucieszyła się i entuzjastycznie zaczęła się ubierać, po wyjściu spytała się czy mamy dziś więcej czasu czy możemy pójść do lasu, odpowiedziałem że tak bo jest wczesna godzina i jeszcze cały dzień przed nami, poszliśmy na standardowe kółeczko do lasu, całą drogę uśmiechy, zabawy, spytała się co to za dziury w drzewach, opowiedziałem jej o kornikach to resztę drogi bawiła się że jest kornikiem. W drodze powrotnej chciała wejść na plac zabaw to poszliśmy tam, po kolei na wszystko musiała wejść, karuzela huśtawka, itd. Wróciliśmy pod dom, spytałem się jej czy chciałaby się napić, w samochodzie mam wodę lub w domku coś innego. Powiedziała że chce wodę. Podeszliśmy do samochodu, M. wyleciała przed dom zaczęła wołać córkę, żeby w tej chwili wracała, na mnie z krzykiem że ostatni raz tak długo byłem na spacerze. Spojrzalem na zegarek minęły jakieś 1,5h-2h. O godzinie 13:37 zobaczyłem jej smsa z 13:31 o treści: "Masz być z córką w domu za 15 minut.". Wykrzykiwała że od godziny pisze do mnie, jednak żadnego smsa innego nie dostałem, jak jej to powiedziałem i pokazałem telefon to powiedziała że na pewno smsa skasowałem bo jestem do tego zdolny. (Pierwsze pomyślałem że może przesłała na drugi telefon który został w samochodzie, po spotkaniu poprosiłem ją żeby poszła ze mną do samochodu ale na tamtym telefonie też nie było żadnej wiadomości). Po tym jak córka weszła do domu wyglądało jakby chciała mi zamknąć drzwi, ale się zbliżyłem to spytała się czy się będę zajmować dziećmi, odpowiedziałem że oczywiście że będę. Teść się włączył że "ostatni raz", że "nie będą mi dzieci bez kuratora dawane". Syn już nie spał tylko stał w kojcu. Wziąłem go, córka nie chciała jeść zupy którą M. jej przyniosła. W sumie w tym krzyku to się nie dziwie że zrobiła się smutna, cały spacer była wesoła do czasu jak M. wybiegła z domu z wrzaskiem. Jak córka jadła obiad bawiłem się z synem, potem przyszła teściowa, weszła po schodach, córka spytała się czy może z nią iść na dół, Teściowa że oczywiście że z nią może iść, więc zostałem z samym synem, chyba z 2h byłem z nim sam do góry, córka była na dole. Syn robił się senny widziałem że podczas zabawy trudno już mu ustać, zdawało się że zaraz zaśnie, oczy zamykał, ale jednak chwile poleżał w łóżku i zaczął się rozbawiać. M. przyszła i go wzięła na dół. Wtedy zacząłem bawić się z córką, chciała ze mną malować, poszliśmy do jej pokoju, malowaliśmy. O 19:05 zeszliśmy na dół, pożegnałem się i wyszedłem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.