Przejdź do głównej zawartości

15.07.2018 niedziela

Miałem spędzać drugi dzień z córką u siebie. Niestety córka w szpitalu. Pojechałem więc do niej od 13.40 do 18.40 wtedy przyjechała M mnie zmienić. Rysowaliśmy razem, czytałem bajkę. Humor miała dobry, uśmiechała się, nie skarżyła się że ja coś boli.
M wymagała tylko żebym nie chodził do pracy i przychodził do dziecka. Za nic tłumaczenia że przy obecnych kwotach nie mogę sobie pozwolić na takie długie nieobecności przy których bez godzin twórczych nie będę miał za co żyć. Mówiła że nic ją to nie obchodzi. Niestety posiadanie pracy aktualnie jest priorytetem bo bez tego przy obecnych kwotach zobowiązań nic tylko wpaść pod pociąg.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.