Córka nadal w szpitalu. Umówiliśmy się że moja mama przyjedzie rano do niej i ja ją po pracy zmienię. Jednak M zmieniła plany i oznajmiła że o 11 przyjedzie teściu a o 15:30 teściowa więc moja mama nie będzie potrzebna. Powiedziałem że i tak mam zamiar do córki przyjechać po pracy jak ustaliliśmy i jej obiecałem więc niech nie zmienia planów. Teść jak przyjechał to oznajmił że nie ma ochoty wysłuchiwać relacji z wizyty lekarza i niczego co moja mama chciała przekazać bo nie wiedziała czy zobaczy się z M. Jak pojechałem po pracy to oczywiście nie raczył odpowiedzieć dzień dobry, wykonywał ostentacyjnie energiczne ruchy którymi zbierał swoje rzeczy, wyszedł przed sale i czekał na przyjazd teściowej. Ta kilkukrotnie nalegała że to ona zostanie i że jestem wolny. Powiedziałem że nie tak się umawiałem z M i że zostanę z córką aż M przyjedzie. Również powiedziałem że jutro może moja mam przyjechać to najpierw powiedziała że ustali ze swoimi rodzicami a na koniec że niech nie przyjeżdża. Córka zdziwiła się dlaczego babcia nie przyjedzie, to odpowiedź była taka że będzie dziadek.
Jestem wykształconym młodym mężczyzną, ojcem 2 dzieci, którego życie zamieniło się w koszmar przez związek z niewłaściwą kobietą. Aktualnie przez chciwość byłej "żony" która oprócz dzieci zabiera mi też ponad 60% wynagrodzenia na alimenty, po opłaceniu mieszkania ledwo starcza mi na życie. Dodam tylko że otrzymuje ona także 500+ a żyje z moimi teściami, więc ma do dyspozycji nie pracując ponad 4200zł, koszty symboliczne a ciągle domaga się więcej. Jakim sposobem żyje sobie wygodnie moim kosztem podczas gdy ja popadam w depresję? Teściowie mają zaprzyjaźnionych adwokatów i lekarzy, razem z nimi zrobiła z moich dzieci bardzo chorowite przypadki choć nie dolega im nic poza powszechnie spotykanymi alergiami. Przez co nie zamierza pracować bo w teorii "musi zajmować się dziećmi". Notorycznie utrudnia mi kontakty z córką i synem. Nie respektuje ona w tym postanowienia co do kontaktów jakie mam prawo odbywać. Sprawa w sądzie toczy się już ponad 2 lata a na razie nie widać ...
Komentarze
Prześlij komentarz