Przejdź do głównej zawartości

24.07.2018 Wtorek

Przyjechałem 16.15. Powiedziała że dzieci dopiero jedzą i że mam przyjść za pół godziny.
Czekałem przed domem 40minut. Poszedłem potem z dziećmi na spacer, oczywiście nigdzie daleko nie mogłem bo córka chora tym razem podobno rozwolnienie temperatura. Poszliśmy się schować trochę przed słońcem bo upał niemiłosierny. Zrobiliśmy kółko to córka się pochwaliła mamie że byliśmy w lesie, to od razu awantura że jak będzie chora to będzie moja wina, że mówiła że nigdzie daleko a do tego że za krótko się dziećmi zajmuje. A byłem 2h. Jak widać same sprzeczności, i tylko dzieci musiały tego wysłuchiwać. Szkoda.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

04.05.2019 Sobota

Z uwagi na fakt że w zeszły weekend zabrałem dzieci do siebie (Widzenie przełożone z 20-21.04.2019 z uwagi na moją chorobę) żeby dzieci nie były 3 weekendów z rzędu u mnie zgodziłem się zabrać jedynie na sobotę i odwieźć o 17. Zabrałem je na spacer nad jezioro, na plac zabaw, na obiad, pojechaliśmy także do dziadków bo pogoda się popsuła.

09-10.02.2019 Weekend

Przyjechałem po dzieci planowo. Czekałem kilka minut aż pozwana wyszła i powiedziała że za chwilę dzieci wyjdą. Po paru minutach udostępniła mi foteliki które zamontowałem. Dwójka wyszła uradowana. Zabrałem ich do siebie, potem do babci. Odwiozłem syna planowo na 17. Z córką wróciliśmy do mnie. Kolejny dzień również minął z uśmiechami na twarzy. Malowanie, spacer, kościół, plac zabaw. Przygotowałem obiad. Ładnie zjadła. Na koniec oglądała film ale musieliśmy przerwać i odwiozłem ją kilka minut po 17. Mówiła że nie chce jeszcze wracać, że chciałaby zostać dłużej. Córka mówiła że mama się spotyka z innym Panem Tomkiem niż ostatnio "Ona zna dwóch panów Tomków", że byli tam gdzie pracuje w niskim domu. Że Pan Tomek powiedział że ona się boi jeździć do taty i że do mnie zadzwoni. "Mówi co mamy robić". Także widać że nastawiają ją przeciwko mnie.